Chrzest – ceremonia stara jak świat

Chrzest to pierwszy sakrament, jaki człowiek przyjmuje w swoim życiu. Jego historia sięga czasów narodzenia się chrześcijaństwa, a sam obrzęd nawiązuje do chrztu Jezusa dokonanego w rzece Jordan przez Jana Chrzciciela.

„Chrześcijanin rodzi się jako nowy człowiek w tym właśnie sakramencie. Chrzest ma bowiem moc dawania nowego życia, życia Bożego”
Jan Paweł II

Chrzest to pierwszy sakrament, jaki człowiek przyjmuje w swoim życiu. Jego historia sięga czasów narodzenia się chrześcijaństwa, a sam obrzęd nawiązuje do chrztu Jezusa dokonanego w rzece Jordan przez Jana Chrzciciela. Głównym celem sakramentu jest obmycie człowieka z grzechu pierworodnego, dzięki czemu będzie mógł dołączyć do wielkiej wspólnoty kościoła i doświadczyć zbawienia. Uważni czytelnicy zastanawiają się pewnie dlaczego Jezus przyjął chrzest skoro został poczęty z Ducha Świętego? Być może znacie odpowiedź na to pytanie. Jeśli nie – spieszymy z wyjaśnieniami. Misją Jezusa było zbawianie grzeszników. Przyjmując sakrament wyraził on swoją solidarność z człowiekiem – być może nie do końca doskonałym, być może skłonnym do grzechu, ale ponad wszystko mogącym liczyć na jego duchowe wsparcie w każdej chwili życia.

Uroczystość rodzinna

02_koszulka_rozowa_an1.jpg O tym jak współcześnie wygląda ceremonia chrztu wie chyba każdy z Was. Odbywająca się zazwyczaj w kościele uroczystość gromadzi wokół nowo narodzonego dziecka rodziców, rodziców chrzestnych oraz członków najbliższej rodziny. W trakcie obrzędu ksiądz polewa głowę dziecka wodą święconą a następnie namaszcza krzyżmem i nadaje imię bądź imiona. Dodajmy, że obowiązkiem matki chrzestnej jest przygotowanie białej szaty, którą dziecko będzie okryte podczas ceremonii. Ojciec chrzestny natomiast powinien zadbać o świecę, która w czasie uroczystości zostanie zapalona od Paschału. Domyślacie się zapewne, że obrzęd chrztu nie zawsze przybierał taką formę. Jak uroczystość ta wyglądała kilka stuleci temu? Zainteresowanych zapraszamy do lektury!

Dlaczego sakramentowi chrztu powinni podlegać najmłodsi?

Chrzest święty, podobnie jak inne ceremonie kościelne ewoluował na przestrzeni wieków. Z danych historycznych wiemy, że w czasach apostolskich do sakramentu przystępowały osoby dorosłe, które uprzednio poddawane były rozmaitym naukom, mającym na celu przybliżenie im tajników wiary. Zwyczaj ten ulegał przeobrażeniom – powoli zaczęto chrzcić również dzieci. Co ciekawe, do VII wieku ceremonia odbywała się w ściśle określone dni roku – wigilię Zmartwychwstania Pańskiego i Zesłania Ducha Świętego, w dzień Bożego Narodzenia, Objawienia Pańskiego i świętego Jana Chrzciciela. 21_swieca_mal_p_b_m.jpg W przypadkach zagrożenia życia dopuszczalne było przystąpienia do sakramentu o dowolnej porze roku. Duża śmiertelność noworodków zmotywowała duchownych do podjęcia decyzji o chrzczeniu dzieci w okresie nie późniejszym niż 30 dni od chwili narodzin. Sobór Trydencki postulował wręcz, aby ceremonia odbyła się w 8-9 dni po przyjściu malucha na świat. W niektórych zakątkach kraju postulowano wręcz, aby była to niedziela najbliższa dniu narodzin dziecka. Warto pamiętać, że od IX wieku przyjęto zwyczaj nadawania sakramentu w kościołach parafialnych. Oznaczało to, że kilkudniowy maluch, na rękach rodziców chrzestnych niejednokrotnie musiał pokonać długą drogę do kościoła, bez względu warunki atmosferyczne.

Chrzest wczoraj i dziś

A jak wyglądał sam rytuał chrztu? Do XV wieku zanurzano dzieci w chrzcielnicach wypełnionych wodą święconą. Być może pamiętacie z lekcji religii, że samo słowo „chrzest” w dosłownym tłumaczeniu znaczy „zanurzenie”. Chrzest przez polewanie głowy malucha rozpowszechnił się dopiero w początkach XVI wieku. Dodajmy, że aby podkreślić ogromną rolę tego wydarzenia w życiu dziecka, niezależnie od statusu społecznego rodziny, starano się przygotować na tę okazję bogato zdobione ubrania. Maleństwo przykrywane było kołderką starannie dekorowaną koronką, perłami i kunsztownymi haftami. W czasie ceremonii dziecku nadawano imię, przy czym bardzo często uzależnione ono było od imienia patrona, którego święto wypadało w dniu przyjścia malucha na świat. Niemniej popularnym zwyczajem było nadawanie imion rodziców lub świętych, którzy w danym czasie cieszyli się największą popularnością. W niektórych rejonach Polski do chrztu zanosili dziecko jedynie rodzice chrzestni.

Ludowe wierzenia w trosce o byt dziecka

Być może niektórzy z Was wiedzą z opowiadań rodzinnych, że ceremonii chrztu często towarzyszyły rozmaite przesądy. I chociaż w większości przypadków były one potępiane przez kościół, to rodzice w trosce o zdrowie i pomyślność swojego maleństwa starali się ich przestrzegać twierdząc, że… Lepiej dmuchać na zimne.

  • Jeszcze na początku XX wieku wierzono na przykład, że dzieci upodabniają się do rodziców chrzestnych, dlatego skrupulatnie wybierano osoby trzymające malucha w czasie sakramentu.
  • Zabronione było wybieranie na matkę chrzestną kobiety ciężarnej lub wdowy – wierzono, że decyzja taka może stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia maluszka.
  • Do becika wkładano natomiast monetę, która miała zapewnić mu dostatnie życie oraz szczyptę cukru – rytuał ten gwarantował brak trosk w przyszłości, a w czasie ceremonii ojciec chrzestny zobowiązany był posiadać notes i długopis dzięki czemu wspomagał erudycję malucha.
  • Po powrocie z kościoła natomiast dziecko kładziono na progu bądź na stole, co gwarantowało, że w przyszłości będzie ono gościnne.
  • Często także, wszyscy uczestnicy uroczystości tańczyli z maluchem zapewniając mu tym zdolności taneczne w dorosłym życiu.

I na koniec jeszcze jeden przesąd – do becika dziecka przywiązywano czerwoną kokardkę, która rzekomo chroniła je przed złym spojrzeniem. Czy ten zwyczaj coś Wam przypomina? W końcu sam Albert Einstein twierdził, że… „Łatwiej rozbić atom niż przesąd”.