Święto Kierowców tuż tuż…

Za oknem pełnia lata i chyba każdy z nas marzy o weekendowym wypadzie za miasto, czy kilkudniowym pobycie z dala od domu. Pamiętajmy jednak, że gwarancją udanego wakacyjnego wypoczynku jest bezpieczne dotarcie do miejsca docelowego. Skoro mowa o podróży, nie możemy nie wspomnieć, że za kilka dni przypada Święto Kierowców. Nie tylko zmotoryzowani doskonale wiedzą, że patronem podróżujących jest święty Krzysztof. 

45_modlitwa_kier_drew_pol_8.jpg A może również i Wy posiadacie w swoim aucie maleńki medalik, czy inne gadżety religijne przedstawiające wizerunek opiekuna kierowców? Jeśli tak, to za każdym razem kiedy spojrzycie na wizerunek świętego Krzysztofa przypomnijcie sobie słowa papieża Benedykta XVI, który jeszcze podczas pełnienia swojego pontyfikatu wielokrotnie apelował o zachowanie szczególnej ostrożności za kierownicą: „Życie jest cenne i jedyne – należy je szanować i chronić zawsze, także poprzez ostrożne i właściwe zachowanie na drogach”.

Szanuj to, co najcenniejsze

brelok_srebrny_metal_8.jpg Przypominamy, że Dzień św. Krzysztofa przypada 25 lipca. W tym dniu od 2006 roku obchodzony jest także Dzień Bezpiecznego Kierowcy. Pomysłodawcami inicjatywy jest Krajowe Duszpasterstwo Kierowców współpracujące z Krajową Radą Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Akcję wspiera także jeden z najbardziej rozpoznawalnych kierowców rajdowych – Krzysztof Hołowczyc. Tego dnia w parafiach w całej Polsce święci się pojazdy, a duchowni w kazaniach apelują do wiernych o rozważną jazdę. Skąd wziął się ten zwyczaj?

Odpowiedzialność wobec drugiego człowieka, odpowiedzialnością wobec Boga

modl_kierow_id_546.JPG Według rozmaitych źródeł, po raz pierwszy święcenie samochodów przez duchownych odbyło się w 1934 roku. Permanentny wzrost liczby aut na naszych drogach powoduje, że święto po dziś dzień cieszy się niesłabnącą popularnością. Przed kościołami w całym kraju gromadzą się rzesze wiernych, którzy chcą aby ksiądz poświęcił ich samochód. Twierdzą, że ten symboliczny gest nie tylko uchroni ich przed niespodziewanymi wydarzeniami w podróży, ale także po raz kolejny uświadomi, jak odpowiedzialną rolę pełni każdy uczestnik ruchu drogowego. 

Tak głosi legenda…

A czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego to właśnie święty Krzysztof jest patronem wszystkich zmotoryzowanych? Aby jak najlepiej odpowiedzieć na powyższe pytanie, musimy zaprosić Was w podróż do bardzo odległej przeszłości sięgającej… III wieku naszej ery. I chociaż ilość źródeł historycznych, jaka zachowała się z tamtego okresu, nie zaskakuje obfitością, to pewnych informacji mogą dostarczyć nam krążące wówczas podania i legendy. ikonka_krzysztof_8.jpg Można z nich wywnioskować z dużą dozą prawdopodobieństwa, że święty Krzysztof pochodził z obszarów Azji Mniejszej, gdzie obecnie położona jest Turcja. Wiemy także, że poniósł śmierć męczeńską za czasów cesarza Decjusza, kiedy przyznanie się do bycia chrześcijaninem niosło nieodwracalne konsekwencje. Wracając jednak do pytania o patronat świętego Krzysztofa nad kierowcami – być może zauważyliście, że na wielu ikonografiach przedstawiany jest jako potężny mężczyzna, który przenosi na swoich ramionach dziecko przez rzekę? Podpowiadamy, że właśnie w tym miejscu zaczyna się niezwykła historia…

(Nie)wierny sługa

Jak podają legendy święty Krzysztof już jako niemowlę odznaczał się dużymi gabarytami ciała i ogromną twarzą przypominającą głowę szakala. Z tego właśnie powodu rodzice dali mu imię Reprobus, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza… Odrażający. Dysponował przy tym nadludzką siłą, co spowodowało, że w latach młodzieńczych zapragnął służyć u najpotężniejszego władcy. Dołączył więc do szeregów króla swojej krainy (wyznającego chrześcijaństwo), ale… Któregoś dnia przed obliczem władcy wędrowny bard zaśpiewał pieśń, w której kilkakrotnie wspomniał o szatanie, a król za każdym razem wykonywał znak krzyża. Gest ten bardzo zainteresował świętego Krzysztofa. Nie zawahał się więc zapytać o przyczynę takiego zachowania. Władca wyjawił mu wówczas, że znak krzyża jest jego swoistym zabezpieczeniem przed zawładnięciem szatana nad jego życiem. W ten oto sposób, zupełnie nieświadomie przekonał Krzysztofa, że szatan jest silniejszym władcą. Mężczyzna postanowił więc opuścić szeregi króla i zaczął służyć szatanowi. Niewiarygodne? Być może, ale tak właśnie głosi legenda. 

Najpotężniejszy król świata

Przebywając w zastępach szatana święty Krzysztof przekonał się kiedyś, że lęk w jego nowym władcy budzi samo wypowiedzenie słowa Chrystus. Po raz kolejny, ciekawość sprowadziła go na zupełnie nową drogę. W poszukiwaniu odpowiedzi trafił na pustelnika, który opowiedział mu o naukach Jezusa przekonując zarazem, że jest on bezapelacyjnie najpotężniejszym władcą na świecie. Polecił także, aby w ramach pokuty za dotychczasowe grzechy udał się nad rzekę Jordan i tam pomagał podróżnym pielgrzymującym ze Wschodu do Ziemi Świętej przeprawiać się przez jej niebezpieczne wody. Przepowiedział także objawienie samego Chrystusa. 

Niezwykłe spotkanie z Jezusem

figurka_sf_krzy_20_8.jpg Krzysztof zbudował nad rzeką dom i codziennie służył pielgrzymom swoją pomocą. Jego postura (według legendy posiadał on ponad 4 metry wzrostu) i nadprzyrodzona siła sprawiały, że wierni przestali ginąć w wodach Jordanu. Pewnej nocy, odpoczywając po ciężkim dniu, Krzysztof usłyszał wołanie małego dziecka, które prosiło o pomoc w przebrnięciu groźnej rzeki. Wziął je na ramiona i zaczął powoli przechodzić przez Jordan, czując jak chłopiec staje się coraz cięższy. Gdy wreszcie po wielkich zmaganiach ze wzburzoną rzeką dotarł na drugi brzeg, dziecko powiedziało: „Jam jest Jezus, twój Zbawiciel. Dźwigając mnie, dźwigasz cały świat”. Czy zatem już wiecie, dlaczego święty Krzysztof przedstawiany jest na obrazach z małym Jezusem na rękach? Na pamiątkę tego wydarzenia nadano mu imię Christophoros, co oznacza „niosący Chrystusa”. Krzysztof przyjął także chrzest, a jego twarz zyskała ludzki wygląd. 

Patron podróżnych

brelok_sr_czarny.jpg Wydarzenia, o których dowiadujemy się z legendy sprawiły, że wiele wieków później Krzysztof stał się patronem ludzi podróżujących, w tym także kierowców. W średniowieczu natomiast wierzono, że spojrzenie rankiem na wizerunek świętego Krzysztofa uchroni przez niebezpieczeństwem i niespodziewanymi wypadkami w ciągu dnia. Z tego względu obrazy z jego obliczem znajdowały się bardzo często na drzwiach kościołów, bramach miejskich, wieżach obronnych, czy sztandarach. Z biegiem czasu malunki z wizerunkiem świętego Krzysztofa zaczęły zdobić kamienice znajdujące się przy ruchliwych ulicach. Przez wiele lat nazywano jest Krzysztoforami i przydawano im niezwykłą moc chroniącą przed wypadkami. 

Szerokiej drogi!

2_medalikkpl_zloto_czwa_1871.jpg Zwyczaj ten w pewnym sensie przetrwał do dnia dzisiejszego. I chociaż obecnie trudno jest znaleźć w Polsce kamienicę, na której widnieje malunek z obliczem świętego Krzysztofa, to wielu kierowców sięga po bardziej osobiste gadżety religijne. Bez wątpienia wiecie już o czym mowa. Medaliki z wizerunkiem patrona kierowców znajdują się w wielu naszych samochodach. Przy kluczykach bardzo często zawieszamy breloki przedstawiające opiekuna zmotoryzowanych. Z myślą o kierowcach powstają też różańce ze świętym Krzysztofem czy plakietki, które można przykleić w dowolnym miejscu w samochodzie. W portfelach wielu z nas kryje natomiast obrazki przedstawiające Krzysztofa przeprowadzającego Jezusa przez rzekę. Zapewne sami przyznacie, te z pozoru drobne gadżety religijne są znakomitym duchowym wsparciem dla osób podróżujących i wyśmienitym pomysłem na prezent dla każdego kierowcy.